hypothetical
23 Lut, 2018, 01:27

* Koszatniczka - na tym forum dowiesz się wszystkiego o opiece nad koszatniczką.

Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 4 5 ... 10
1
Problemy zdrowotne, choroby koszatniczek / Odp: Łysina u koszatniczki przy genitaliach
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Daffy dnia 19 Lut, 2018, 19:06 »
A więc byłem u weterynarza i podzielę się informacją dla innych :)
Po oględzinach weterynarz stwierdził, że nie widzi nic niepokojącego, ale że to co widzimy to jądra bez owłosienia lekko powiększone. Mam obserwować, jeżeli jądra będą się powiększać to będę musiał pomyśleć o kastracji. Żadna grzybica, ani bakteria to nie jest. Możliwe, że wytwarza za dużo testosteronu.



2
Problemy zdrowotne, choroby koszatniczek / Odp: Łysina u koszatniczki przy genitaliach
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dream* dnia 13 Lut, 2018, 19:55 »
A na około tych łysych placków są jakby krótsze włosy? Jeśli tak to prawdopodobnie sobie wygryza sierść z samotności (koszatniczki są bardzo stadnymi zwierzętami) jeśli nie to proponuję udać się do lekarza weterynarii w celu diagnostyki bo może to być np grzybica.
Czasami tak dzieje się też przy sciolkah zapachowych.
3
Problemy zdrowotne, choroby koszatniczek / Odp: Łysina u koszatniczki przy genitaliach
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Daffy dnia 13 Lut, 2018, 13:08 »
Jedną tylko.
Dbam o jego klatkę, regularnie wymieniam mu podłoże i czyszczę wszystko.
4
Problemy zdrowotne, choroby koszatniczek / Odp: Łysina u koszatniczki przy genitaliach
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dream* dnia 13 Lut, 2018, 08:22 »
Witaj,
Masz jedną koszatniczkę czy więcej?
5
Problemy zdrowotne, choroby koszatniczek / Łysina u koszatniczki przy genitaliach
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Daffy dnia 12 Lut, 2018, 22:44 »
Witam,
jestem nowym użytkownikiem na tym forum.
Mam pytanie odnośnie koszatniczki około 4 letniej, samczyk.
Dzisiaj zauważyłem, że ma łyse placki w okolicach genitaliów. Je, pije, bawi się normalnie, nie ma żadnych zmian poza brakiem owłosienia. Daje się dotykać w tym miejscu, nie boli go nie piszczy, nie czuć również żadnych zmian, krew ani żadna wydzielina nie leci. Chciałbym zasięgnąć Waszej rady co to może być nim udam się do weterynarza z tym, czy to niepokojący objaw, czy może sobie wyskubał albo obtarł (chociaż symetryczne to jest).
W załączniku przesyłam jego zdjęcie. Musiałem do "miziać", żeby się wyprostował, także przepraszam za mój palec na zdjęciu :)

Pozdrawiam,
Dawid
6
Przywitaj się / witam!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez kamilareliga dnia 22 Sty, 2018, 20:41 »
Cześć wszystkim!
7
Sprawy wymagające interwencji / Odp: Samotna koszatniczka - czy znaleźć mu towarzysza?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dream* dnia 18 Sty, 2018, 23:24 »
Hej,
Skoro to kastrat to spokojnie możesz adoptować samiczkę, nie powinna się nad nim znęcać, uległy, nie dominujący samczyk myślę, że też byłby ok.
Jeśli chodzi o wiek, tu w zasadzie nie ma reguł z wyjątkiem łączenia bardzo młodych osobników (takie 6-12tyg maluchy najczęściej jest dość łatwo łączyć)

Przyznam się, że stałam ostatnio przed podobnym dylematem i jednak postawiłam na uległego samczyka w podobnym wieku do mojego który został sam po śmierci kolegi. W sobotę ma przyjechać więc zobaczymy czy to było dobre wyjście. Na pewno zaletą adopcji z domu tymczasowego jest to że ich dotychczasowy opiekun może opowiedzieć o charakterze danej koszatniczki - niektóre z nich są też już oswojone itp.
Tu znajdziesz namiary na koszatniczkowej DT
http://koszatniczki.info/forum/index.php/topic,21891.0.html
8
Sprawy wymagające interwencji / Samotna koszatniczka - czy znaleźć mu towarzysza?
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Raddito dnia 17 Sty, 2018, 20:29 »
Witajcie, sprawa wygląda następująco, miałem 2 koszatniczki od małego, okazało się, że to parka, więc samca wykastrowaliśmy, niestety teraz został sam samiec. Od samego początku był jakiś... płochliwy, mniej ufny, nie skakał tak dużo. Po czasie wpadliśmy co było tego powodem, problemy ze wzrokiem, pojawiły się białe plamki na oczach.  Dieta nie mogła być powodem, bo dosyć bardzo jej pilnujemy, same zdrowe rzeczy, ale to nieważne. W tym roku będzie miał 4 lata, a sam jest od roku. Nadal ma małe problemy i baaaaardzo powoli sie oswaja(albo po prostu moja pierwsza kosza bardzo podniosła poprzeczke) ale powoli do przodu i jakoś radzi. Czasem nawet wskoczy na łóżko i sam z niego zejdzie a czasem wejdzie mi na nogi jak siedze na podłodze i boi się zejść.
Staram się jak mogę, ale jednak nie zastąpię mu drugiej koszatniczki, więc się zastanawiam nad jakimś towarzyszem. Obawiam się tylko, że ze względu na to, że słabo widzi oraz na kastracje inne koszatniczki będą się nad nim znęcać.
A jeśli tak, to kogo? Młodszą? W podobnym wieku?
9
Hej,
W jakim wieku są Twoje koszatniczki?
Brak ogonka to norma, większość koszatniczek prędzej czy później go traci - niestety pędzelek na końcu ogonka jest często odrzucany np podczas jakiś drobnych sprzeczek w stadzie lub gdy koszatniczki były łapane z ogon.

Jeśli chodzi o zachowanie Twojej koszatniczki to ciężko powiedzieć nie mając porównania do tego jaka była wcześniej ale generalnie zawsze warto wziąć zwierzaka na przegląd po zakupie w sklepie.

Co do oswojenia, nie sądzę by tęskniły za Panią w sklepie, po prostu pewnie nikt ich tam nie oswajał i dlatego takie są, nie wiem jak długo je masz, ale koszatniczki dość szybko się oswajają, zwłaszcza gdy przekupia się je bezpiecznymi smakołykami (pasternak, topinambur, cykoria, korzeń mniszka)
10
Dzień dobry. Jesteśmy wraz z Mężem świeżo upieczonymi właścicielami dwóch koszatniczek, to siostry w wieku około roku. Kupiliśmy je w sklepie zoologicznym, właścicielka mówiła, że są ze sobą od początku. Mamy je dopiero od niewiele ponad dnia. Jedna z nich jest bardzo żywiołową i ciekawską istotą, chociaż nie daje się głaskać, ucieka przed dłonią. Druga jest dziwnie spokojna. Siedzi zwykle w domku drewnianym lub pod nim, nie biega w kołowrotku, nie skacze po klatce. Ma dziwnie krótki ogon, niezakończony sierścią. Zastanawiamy się, czy niektóre koszatniczki mogą być tak spokojnie usposobione, czy po prostu coś z nią jest nie tak i powinniśmy wziąć ją do weterynarza. Głaskać się pozwala, ale zdecydowanie nie chce być brana na ręce, ucieka. Boimy się wypuścić je na wybieg po pokoju, bo potem ich nie złapiemy. Martwimy się i bardzo prosimy o porady od ludzi bardziej doświadczonych w tym temacie, pragniemy dać im jak najlepszą opiekę. Nie chcemy zrobić zwierzakom krzywdy, szczerze mówiąc inaczej przedstawia się obraz koszatniczek w Internecie. Myśleliśmy, że są bardziej kontaktowe i chętne do zabawy z ludźmi. Może po prostu za szybko chcemy żeby obdarzyły nas zaufaniem? Może rok to za dużo by mogły przyzwyczaić się do nowych właścicieli i nienie tęsknić za panią ze sklepu? Czy to możliwe zeby były za stare na oswojenie? Będziemy wdzięczni za wszelkie sugestie.
Strony: [1] 2 3 4 5 ... 10