hypothetical
24 Paź, 2018, 07:21

* Koszatniczka - na tym forum dowiesz się wszystkiego o opiece nad koszatniczką.

Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 4 5 ... 10
1
Problemy zdrowotne, choroby koszatniczek / Koszatniczka nie pije nie je.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez LeonGrzegorz dnia 15 Paź, 2018, 20:02 »
Witam mam dwa koszatniki od 4 lat jeden z nich jest jakby samiec alfa bardzo umięśniony i ruchliwy prawie cały czas kręci się w kołowrotku nie pozwala drugiemu nawet tam wejść. Ale do rzeczy ten drugi od 3 dni jest jakiś osowiały mało ruchliwy nie pije nie je ma przymrużone i mętne oczy ciężko oddycha pewnego razu pogryzły się i ma rozciętą wargę pod nosem. Od tych 4 lat nie było problemu oswojone fajne gryzonie.
2
Oddam koszatniczkę / Odp: Harold szuka nowego domu. Bytom, Katowice, Gliwice (i okolice).
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Agafia dnia 11 Wrz, 2018, 07:41 »
Dzień dobry! Przepraszam za taką zwłokę w odpowiedzi. Prawda jest taka, że Harold zostaje z nami. Mieliśmy problem z przystoswoaniem wszystkiego do jego potrzeb, ale podołaliśmy. Co prawda musiał się przyzwyczaić do skroconego czasu na wybiegu, ale dajemy radę. Bardzo dziękuję za zainteresowanie moim ogłoszeniem!
3
Oddam koszatniczkę / Bunia szuka domu :( Szczecin
« Ostatnia wiadomość wysłana przez khann dnia 27 Sie, 2018, 17:24 »
Witajcie, niestety jestem zmuszony oddać koszatnika, a że nie chcę oddawać na olx w ciemno to piszę tutaj. Zdrowa i urocza Bunia zawsze chętna do zabawy ze względów rodzinnych musi szukać nowego państwa:( Pozdrawiam Maciek
4
Oddam koszatniczkę / Odp: Harold szuka nowego domu. Bytom, Katowice, Gliwice (i okolice).
« Ostatnia wiadomość wysłana przez anial784 dnia 18 Sie, 2018, 22:59 »
Witam, czy Harold znalazł dom? Ja jestem z Pszczyny
5
Oswajanie koszatniczek / Oswajanie
« Ostatnia wiadomość wysłana przez revela27 dnia 10 Sie, 2018, 23:44 »

cześć  [:D] mam dwie koszatniczki samce te niebieskie  biją sie o jedzenie o wszystko są dziwne raz sa mile ale to czasami a tak to latają po klatce jak nakręcone torpedy jakieś nie dają sie pogłaskać dasz im smakołyk to od razu uciekają nie ma mowy aby je wziąć na rece zapomnij! [nie] ludzie piszą ze koszatniczki takie mile spokojne przyjazne .. Moje to chyba maja jakieś anomalie. Mam tez samiczkę w innej klatce i jest zupełnie taka sama to ogólnie jest rodzeństwo. Nie wiem co robić już mi ręce opadają :( jak je oswoić ? w nocy niby koszatniczki spia te wręcz przeciwnie cala klatka ich. Moze te koszatniczki pospolite są bardziej przyjazne? [:((] 
6
Oddam koszatniczkę / oddam 7 młodych koszatniczek
« Ostatnia wiadomość wysłana przez magda.m dnia 12 Lip, 2018, 09:52 »
mam do oddania 3 samiczki i 4 samców, zwierzęta urodziły się pod koniec maja
7
Problemy zdrowotne, choroby koszatniczek / Odp: Porażenie prądem koszatniczki
« Ostatnia wiadomość wysłana przez dream* dnia 12 Cze, 2018, 11:38 »
Dzięki za ten wpis!
8
Problemy zdrowotne, choroby koszatniczek / Porażenie prądem koszatniczki
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Kondi dnia 12 Cze, 2018, 09:59 »
Dzień dobry!
Chyba tu będzie najwłaściwsze miejsce na naszą historie.
 Jesteśmy po sporej traumie. Mówię „my” bo Kośka jest wszystkich , nie tylko dzieci. Tydzień temu w poniedziałek mieliśmy nieprzyjemny incydent z udziałem zwierzaka. Kośka jak zwykle biegała po domu. Zazwyczaj niespecjalnie przewodami się interesowała, wiec miała "wolną łapę" i chodziła gdzie chciała. Zrobił się wieczór i pora spać. Kośki nigdzie nie ma. Po kilkunastu minutach nawoływania znalazła sie za lodówką. Ale zwróciło naszą uwagę ,że dziwnie się zachowuje. Kiepska koordynacja ruchowa, ledwo podeszła, powłócząc tylnymi łapami. Coś się stało. Pierwsze co, przez myśl przeszło, może jakiś udar, wylew i częściowy paraliż. Wsadziliśmy ją do klatki i zwierz padł. Uszka po sobie, oczy zamknięte. Dzieci rozpacz. Nam tez zrobiło się niewesoło. Ale widze ,ze brzuszek sie porusza czyli  oddycha. Po chwili odzyskałem rezon i zacząłem się zastanawiać co się mogło stać, skoro godzinę temu jeszcze Kośka biegała. Odsunąłem lodówkę i .. przewód pogryziony. Co tu zrobić. Obejrzeliśmy ją ale nie miała żadnej ranki, opalenia, osmolenia sierści. Przykryliśmy ją jej „kocykiem”. Nastepnego dnia rano wcale nie było lepiej. Znaczy lepiej bo zwierz żyl i samodzielnie przemieścił się na swoje legowisko. Żona zabrała ja do osiedlowego weterynarza. Ale usłyszeliśmy, że „zostawić w spokoju”. A Kośka słabiuteńka ani nie jadła ani nie piła. Szybka decyzja – osiedlowy konował pojęcia nie ma o wykonywanym zawodzie, wiec inny lek. wet. Pojechaliśmy po południu. Tam pani obejrzała Kośkę i jak sama mówi, to jest jej pierwszy przypadek koszatniczki z podejrzeniem porażenia prądem. Sprawdziła brzuch i ogólny stan zdrowia. Dodam, że Kośka nic nie jadła i nie piła wiec zaczęliśmy się obawiać odwodnienia. Miała problemy z poruszaniem się. Pani doktor dała trzy zastrzyki: steryd, przeciwbólowy i witaminy. Obserwować i jutro przyjechać po południu (leki działają dobę). Do jedzenia próbować podać „gerberka marchwiowego” – takiego dla dzieci. Za pomocą watki moczyć pyszczek. Specjalnie w ciagu kolejnej doby stan Kośki  nie poprawił się. Cały czas polegiwała zakopana w swoich manelach. Znaczy, ze ją boli, bo jak zwierz śpi, chowa się, jest markotny to musi coś boleć. Przed kolejną wizytą u lekarza obejrzeliśmy Koskę i dostrzegliśmy opuchliznę dolnej wargi. Kolejne zastrzyki, obserwacja i ewentualna wizyta nazajutrz w przychodni. Wieczorem, Koska zaczęła jeść… posmakowała „gerberka”. Zjadła tyle co na koniuszku łyżki. Dobre i tyle. To dobry znak. Ale wciąż nie chodzi , kuleje. I tak do piątku jeździliśmy na zastrzyki z tym, że w piątek dostała tylko jeden. Witaminy miały stymulować ośrodek łaknienia. I faktycznie porcje jakie jadła były coraz większe oraz do jadłospisu dołączyły listki i gałązki wierzby.
Z dnia na dzień było coraz lepiej. Dzisiaj samodzielnie wskakuje na półeczki w klatce, biega w kołowrotku. Szybciej się meczy, to jest zauważalne ale wciąż jest z nami.
Tak więc naprawdę uważajcie na przewody elektryczne i jeśli coś się stanie – idźcie do dobrego weterynarza, bo jak w każdym zawodzie sa zwyczajnie słabi specjaliści.
9
Akcesoria dla koszatniczek / Przygotowanie na przyjęcie nowych domowników :)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Hanails dnia 24 Maj, 2018, 14:09 »
Witam wszystkich.
Mam nadzieję, że dobry dział wybrałam. Chciałabym się dowiedzieć kilku rzeczy w kwestii wyposażenia dla koszatniczek, będą 2 na razie :)
1. Czy koszatniczki mogą przebywać w akwarium? Czy musi być to klatka? Mamy akwarium o wymiarach 100cmx40cm wys. 50cm. I chciałabym wiedzieć czy lepiej kupic klatkę.
2. Czy koszatniczki wymagają "wspinaczkowych" zabawek lub tuneli i domku? Mamy już kupiony kołowrotek 30cm i basenik do kąpieli. Czy wyposażac przyszłe mieszkanko w konar do wspinania, półki, tunele i domek?
3. Jak to jest z kuweta? Mamy już jedną kupiona, plastikową. Co włożyć do kuwety żeby się koszatniczki do niej załatwiały? I czy to jest tak, że naturalnie będę wybierały kuwete czy trzeba je tego nauczyć?
4. Jaką ściółkę najlepiej zastosować? Żwirek drewniany, taki jak dla kota, bedzie dobry? Gdzieś czytałam, że może też być dno wyscielone podkładami takimi jak dla dzieci czy dla psów do nauki czystości. Prawda to? :)
Za wszelkie informacje dziękuję :)
10
Oddam koszatniczkę / Harold szuka nowego domu. Bytom, Katowice, Gliwice (i okolice).
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Agafia dnia 12 Maj, 2018, 13:58 »
Dzień dobry!
Harold jest ponad rocznym samczykiem. Jest bardzo wesoły, aktywny i towarzyski. Uwielbia się tulić i być miziany. Bardzo go z mężem kochamy ale... od kiedy urodziła się nasza córeczka, nie mamy dla niego wystarczającej ilości czasu. Wcześniej wypuszczaliśmy go na kilka godzin dziennie. Szalał a w przerwach ucinał sobie drzemki na naszych kolanach. Teraz dziecko pochłania praktycznie cały nasz czas. W zwiazku z tym Harold większość czasu spedza sam, w klatce. A kiedy go wypuszczamy wieczorami, od razu zaczyna rozrabiać - z powodu przeprowadzonego pod kątem córeczki remontu, biega w innym pomieszczeniu niż dotychczas, a mamy tam parę antyków, które bardzo mu zasmakowały...
Nie chcemy by Haroldzik zdziczał. A jak wspomniałam, brak czasu sprawia,że jest prawie ciągle zamknięty w klatce.
Harold jest zdrowy. Jednak przeżył dwa urazy łapek. Pierwszy zaraz po zamieszkaniu z nami. Ma w związku z tym krzywy palec w przedniej łapce. Trzeba co około dwa tygodnie go przycinać. Nie jest to trudne. Wystarczy wziąć go na ręce, pomiziać żeby był spokojny i bez stresu pozwala obciąć pazurek. Można też wziąć go na ramię a druga osoba przycina pazurek. Drugi uraz przeszedł stosunkowo niedawno. Wyciągnęłam go z klatki a on nie potrafiąc się doczekać aż go położę na podłogę, skoczył i uszkodził tylną łapkę. Kulał jakiś czas, nie używał jej, ale już wydobrzał. Łapki używa, biega w kółku z zapałem. Mamy zdjęcie rentgenowskie łapki - nie ma tam złamania.
Harolda oddamy w dobre ręce, najchętniej doświadczone. ;)
Razem z Haroldem powędrują jego rzeczy: klatka, kółko do biegania, poidło, pojemnik na karmę, basen do kąpieli z pokrywą, transporter (nieco nadgryziony podczas podróży do weterynarza).
Linki do zdjęć Harolda:
https://ibb.co/jcQP5d
https://ibb.co/n6vfdy
https://ibb.co/g5o0dy
https://ibb.co/ejfP5d
https://ibb.co/dHRLdy
https://ibb.co/gdxtyy
https://ibb.co/fdX45d
Strony: [1] 2 3 4 5 ... 10